Dowody naukowe są bezlitosne. Wyznaczanie celów to coś co większości ludzi nie wychodzi. Badacze z University of Scranton policzyli że około 45% ludzi co roku deklaruje jakieś postanowienie. Wyznaczony cel osiąga zaledwie 8% i to nie jest pomyłka. Nie pominąłem zera i nie powinno tam być 80%. Osiem procent osiąga wyznaczony cel.
To jest naprawdę bezlitosna liczba. Ta liczba oznacza że 92 na 100 osób, które szczerze chciały coś w swoim życiu zmienić — schudnąć, założyć firmę, przeprowadzić się, nauczyć się języka, uzbierać pieniądze na coś ważnego — nie doprowadziło tego do końca. Nie dlatego, że są leniwe. Nie dlatego, że są głupie. Tylko dlatego, że nikt ich nigdy nie nauczył, jak porządnie wyznaczyć i zrealizować cel.
Bo tu jest cała prawda, którą chcę Ci dzisiaj przekazać: sam fakt posiadania celu nic nie znaczy. „Chcę schudnąć” to nie jest cel. To jest życzenie. Cel to jest coś, co ma konkret, ma mierzalność, ma termin, ma plan który Cię do niego doprowadzi i co najważniejsze ma system który pomoże Ci wytrwać w postanowieniu kiedy motywacja z terminu wyznaczonego celu dawno wyparowała.
W tym artykule pokażę Ci dokładnie, jak to zrobić. Najpierw omówimy, jak w ogóle dobrze wyznaczyć cel, żeby miał w sobie realną szansę na realizację (bo tu też większość ludzi robi błędy od samego początku). Potem przejdziemy do siedmiu konkretnych technik realizacji celów, które osobiście testowałem i o których nagrywałem osobne odcinki na kanale — tutaj zbieram je wszystkie w jedno miejsce, żebyś nie musiał szukać po całej stronie.
Playlista wideo na YouTube z technikami poniżej:
Zero wodolejstwa. Same konkrety, które możesz zastosować jeszcze dzisiaj.
Spis treści
Dlaczego prawie nikomu nie udaje się realizować celów
Zanim przejdziemy do „jak”, warto na chwilę zatrzymać się przy „dlaczego nie”.
Największy problem jest taki, że wyobrażamy sobie realizację celu jako jedno wielkie, magiczne wydarzenie. Widzimy sportowca, który wygrywa finał i płacze ze szczęścia trzymając trofeum, i w głowie zapisuje nam się fałszywy obraz: sukces przychodzi jednym, spektakularnym ruchem. Tenisista wyszedł z kanapy prosto na kort i wygrał Wielki Szlem.
Tylko że to nieprawda. Za każdym sportowym sukcesem stoją lata codziennych, nudnych, powtarzalnych treningów. Za każdym zrealizowanym celem stoi proces — nie jedno zdarzenie, tylko setki małych kroków rozłożonych w czasie. Problem w tym, że cel wyznaczony na 5 lat do przodu jest dla naszego mózgu abstrakcją. Nie potrafimy sobie wyobrazić, jak wygląda droga do niego, więc się poddajemy, zanim w ogóle zrobimy pierwszy krok.
Drugi problem to złe sformułowanie celu. „Chcę więcej zarabiać”, „chcę być zdrowszy”, „chcę być szczęśliwszy” — to nie są cele, to są kierunki bez map. Nie wiadomo, kiedy taki cel jest osiągnięty, więc nigdy nie czujemy satysfakcji z jego realizacji, bo nie ma punktu, w którym możemy powiedzieć „udało się”.
Trzeci — i najbardziej pomijany — problem to brak systemu nagradzania się i monitorowania postępów. Ludzie zapisują cel na kartce i… tyle. Żadnego planu, żadnego przeglądu, żadnej gratyfikacji po drodze. A wytrwałość bez gratyfikacji nie istnieje.
Jest jeszcze czwarty problem, o którym rzadko się mówi: próba realizowania zbyt wielu celów naraz. Najlepszy przykład to postanowienia noworoczne. Nowy Rok, nowy zapał — i nagle mamy listę dziesięciu postanowień: schudnąć, więcej czytać, oszczędzać, nauczyć się języka, częściej dzwonić do rodziny, rzucić palenie i tak dalej. Każde z osobna jest do zrobienia. Wszystkie naraz raczej się nie udadzą. Doba ma tyle samo godzin niezależnie od tego, ile masz ambicji, a Twoja siła woli i uwaga to zasób, który się wyczerpuje, kiedy rozciągasz go na zbyt wiele frontów jednocześnie. Zwyczajnie „kołdra jest za krótka by przykryć całe ciało”.
Cel bez systemu to tylko ładnie sformułowane życzenie.
Dobra wiadomość jest taka, że wszystkie te trzy problemy da się rozwiązać. Zaczynamy od podstaw.
Checklista: czy Twój cel na pewno ma szansę się udać?

Zanim przejdziemy dalej, szybki test. Jeśli przy swoim obecnym celu odpowiadasz „nie” na którekolwiek z poniższych pytań — to jest dokładnie ten moment, żeby to poprawić, zanim zainwestujesz w niego tygodnie pracy:
- Czy potrafisz jednym zdaniem powiedzieć, po czym poznasz, że cel został osiągnięty?
- Czy masz zapisany konkretny termin, a nie „kiedyś” albo „w tym roku, jak znajdę czas”?
- Czy ten cel wybrałeś sam, a nie dlatego, że „tak wypada” albo bo ktoś inny go ma?
- Czy masz choćby najmniejszy pomysł na pierwszy krok, który możesz zrobić dzisiaj?
- Czy zaplanowałeś, jak się będziesz nagradzać po drodze, a nie tylko na samym końcu?
Jeśli na wszystkie pięć odpowiedziałeś „tak” — świetnie, masz solidny fundament. Jeśli nie, nic straconego — właśnie po to jest ten artykuł.
Wyznaczanie celów w taki sposób żeby miały szansę na realizację
Zanim zaczniemy realizować cele, trzeba je najpierw dobrze ustalić. To brzmi banalnie, ale zaskakująco dużo osób pomija ten krok i od razu rzuca się w wir „jakiegoś tam” celu, który tak naprawdę nie jest ich własnym.
Krok 1: Najpierw wypracuj własne cele
Pierwszy problem, z jakim się spotykam, to zdanie w stylu: „ja nie wiem, jakie mieć cele, nie mam celu w życiu, moje życie jest bez sensu”. Nic bardziej mylnego. To, że nie wiesz, jakie masz cele, nie oznacza, że ich nie masz. Oznacza to, że nie myślisz systematycznie o tym, kim chcesz być w przyszłości — żyjesz z dnia na dzień albo, co gorsza, żyjesz przeszłością.
Najlepiej cele wypracować samemu, a nie po prostu odhaczyć kilka pozycji z cudzej listy. Cel, który sam wypracujesz, w wyniku myślenia nad własnym życiem, ma zupełnie inną wagę niż cel wybrany z cudzej listy bez chwili zastanowienia. Dlatego zacznij od poniższego ćwiczenia. Jeśli mimo to w którymś momencie zabraknie Ci pomysłów, mam dla Ciebie gotową listę ponad 300 przykładowych celów pogrupowanych tematycznie na wypadek gdyby ćwiczenie utknęło w martwym punkcie.
Oto jak to zrobić:
- Weź pięć kartek papieru.
- Na każdej kartce zapisz tytuł jednego obszaru życia: Rodzina i przyjaciele (czyli szeroko pojęte relacje z innymi), Finanse, Ciało (zdrowie i sprawność fizyczna), Duchowość (nieważne, czy jesteś osobą wierzącą — jakąś formę duchowości ma każdy z nas) i Doświadczenia (rzeczy, które chcesz zrobić lub zobaczyć, zanim umrzesz).
- Pod każdym tytułem wypisz 10 pomysłów na cel w tym obszarze. Na koniec będziesz miał 50 potencjalnych celów.
- Z tych 50 wybierz 20, które jarają Cię najbardziej — te, na których widok czujesz w brzuchu coś w rodzaju ekscytacji, a nie tylko „no, powinienem”.
Dopiero teraz, mając te 20 surowych pomysłów, przechodzimy do tego, jak je porządnie sformułować.
Zwróć uwagę na coś ważnego w tej metodzie: celowo nie dostajesz tutaj gotowej listy, tylko sam generujesz swoje 50 pomysłów. Cel, który sam wypracowałeś w wyniku myślenia nad kartką papieru, zwykle ma w sobie więcej paliwa emocjonalnego niż cel po prostu przeczytany na cudzej liście.
To nie znaczy, że gotowe listy są bezużyteczne — czasem utkniesz przy jednym z pięciu obszarów i kartka zostaje pusta, bo naprawdę trudno wykrzesać z głowy 10 pomysłów na zawołanie. Wtedy gotowa lista jest świetnym paliwem do burzy mózgów: przeglądasz ją, coś Cię się podoba, i dopisujesz to do swojej kartki. Różnica jest taka, że nawet wtedy każdy pomysł przepuszczasz przez to samo pytanie co pomysły własne — „czy to naprawdę mnie kręci, czy tylko ładnie brzmi” — zamiast kopiować całą listę hurtem. Jeśli chcesz mieć pod ręką taki zestaw do przejrzenia, mam dla Ciebie gotowy artykuł z ponad 300 przykładami celów w różnych obszarach życia.
Krok 2: Metoda SMART — jak przerobić marzenie w konkretny cel
Tu dochodzimy do starej i sprawdzonej metody, która akurat jest stara, bo jest dobra(tak jak Mercedes W124 — jak coś jest stare, to wcale nie musi być gorsze). SMART to akronim od pięciu cech dobrze sformułowanego celu:
- Skonkretyzowany (Specific) — cel powinien być jednoznaczny, bez miejsca na luźną interpretację.
- Mierzalny (Measurable) — musisz umieć liczbowo określić stopień realizacji celu, albo przynajmniej jednoznacznie stwierdzić, czy został osiągnięty.
- Osiągalny (Achievable) — cel zbyt ambitny podkopuje wiarę w jego realizację, a razem z nią motywację.
- Istotny (Relevant) — cel musi mieć dla Ciebie realną wartość, nie może być czymś, co robisz, bo „tak wypada”.
- Określony w czasie (Time-bound) — cel musi mieć dokładny horyzont czasowy, w jakim chcesz go osiągnąć.
Zobaczmy to na przykładach, bo teoria bez przykładów jest bezwartościowa.
Źle sformułowany cel w obszarze duchowości: „będę częściej chodzić do kościoła”. Wersja SMART: „W ciągu roku będę na mszy 20 razy”. Masz konkret(msza), mierzalność(20 razy), horyzont czasowy(rok) — i cel jest istotny, bo realnie podnosi częstotliwość względem tego, co robisz teraz, ale jednocześnie osiągalny, bo nie zakładasz skoku z „raz na dwa lata” do „trzy razy dziennie”.
Kolejny przykład — źle sformułowany cel finansowy: „chcę zarabiać więcej”. Wersja SMART: „Do 1 stycznia 2027 roku zarabiam jako [Twój zawód] X złotych miesięcznie”. Masz konkret(jako kto zarabiasz), masz mierzalność(konkretna kwota), masz istotność(bo zakładasz, że obecnie zarabiasz mniej) i masz dokładną datę.
Jeszcze jeden przykład, tym razem z obszaru zdrowia, żebyś widział, że ta metoda działa niezależnie od dziedziny życia: źle sformułowany cel to „chcę być bardziej wysportowany”. Wersja SMART: „Do końca marca biegam trzy razy w tygodniu po minimum 5 kilometrów”. Masz konkretną aktywność(bieganie), mierzalność(3x/tydzień, 5 km), termin(koniec marca) i cel jest osiągalny, jeśli oczywiście zaczynasz od realistycznego dla siebie poziomu, a nie zakładasz maratonu w tydzień od kanapy.
Takie cele koniecznie zapisz — na blogu, w notatniku, w telefonie, wszystko jedno gdzie, byle nie tylko w głowie. To, co nie jest zapisane, nie istnieje. I tu dochodzimy do najważniejszej części tego artykułu, czyli jak taki dobrze sformułowany cel realnie zrealizować, a nie tylko ładnie sformułować i zapomnieć.
7 technik, które pomogą Ci zrealizować cel
Poniżej zbieram wszystkie techniki realizacji celów, o których nagrywałem osobne odcinki na kanale. Ważna rzecz na start: nie każda z tych technik będzie pasować do każdego z Was. Ja sam nie stosuję wszystkich siedmiu naraz — wybieram te, które pasują do konkretnego celu i konkretnego momentu w moim życiu. Przeczytaj wszystkie, wybierz sobie te, które rezonują, i zacznij je testować.
1. Getting Things Done(GTD) — uwolnij mózg od pamiętania
Do naszego życia codziennie wpada masa różnych spraw do zrobienia — wizyta u dentysty, zakupy, nauka nowego języka, kupno samochodu, kolejny krok w stronę Twojego celu w postaci zadania które sobie wyznaczyłeś itd. Problem w tym, że jak próbujemy trzymać to wszystko w głowie, to mózg zaczyna panikować: „muszę zrobić to, to, to, a potem jeszcze tamto — nie mam na to wszystko czasu”. I w tym momencie na białym koniu wjeżdża David Allen ze swoją metodą Getting Things Done.
GTD to metodyka bezstresowej produktywności. Polega na zainstalowaniu w swoim życiu systemu list, przypominajek i regularnych przeglądów zadań, żeby uwolnić mózg od pamiętania o wszystkim naraz. Kiedy mózg nie musi już nic pamiętać, może się w pełni skupić na wykonywaniu — a to przekłada się na dużo wyższą produktywność.
W praktyce(w wersji, którą sam stosuję i przerobiłem trochę pod siebie) wygląda to tak: każda rzecz, która wpada Ci do głowy — czy to zadanie związane z celem, czy zwykła sprawa życiowa — od razu ląduje w jednym, konkretnym miejscu(u mnie to lista w telefonie, u Ciebie może to być notes, aplikacja czy nawet kartka papieru na lodówce — nieważne co, ważne żeby było jedno miejsce). Nic nie zostaje „w głowie na potem”, bo to właśnie „potem w głowie” jest źródłem chronicznego stresu i poczucia przytłoczenia.
Dodatkowy element, który u mnie działa świetnie, to regularny przegląd tej listy — raz w tygodniu siadam i patrzę na wszystko, co tam wylądowało. Część rzeczy okazuje się już nieaktualna(życie samo je rozwiązało albo przestały mieć znaczenie), część można zrobić w 2 minuty od ręki, a reszta zostaje podzielona na konkretne kroki związane z Twoimi celami. Bez tego przeglądu lista zamienia się w cmentarzysko dobrych intencji(a tego chcemy uniknąć).
Mini-podsumowanie: jeśli czujesz, że masz w głowie chaos stu różnych rzeczy do zrobienia i to Cię paraliżuje — GTD jest dla Ciebie. Wypisz wszystko na zewnątrz, a Twój mózg odetchnie.
2. Okres 12 tygodni — planuj w skali, którą mózg realnie ogarnia
Każdy z nas wie, że samo zapisanie celu nie działa. Cel trzeba rozbić na małe, wykonalne kroki. Nikt nie wszedł na szczyt jednym susem. Problem w tym, że wyznaczony cel jest gdzieś daleko. Wyznaczony na horyzoncie kilku lat do przodu — a ciężko sobie wyobrazić, jak będzie wyglądać nasze życie w takim okresie co sprowadza się do tego że ciężko zaplanować konkretne działania z tak dużym wyprzedzeniem.
Badania naukowe pokazują coś ciekawego: człowiek jest w stanie realnie, konkretnie myśleć z wyprzedzeniem na maksymalnie 90 dni do przodu. Dalsze planowanie to dla naszego mózgu czysta abstrakcja — nie potrafimy dzień po dniu zwizualizować, jak będzie wyglądać droga do celu w perspektywie roku czy dwóch lat.
Dlatego powstaje koncepcja okresu 12 tygodni(czyli 84 dni), na który wyznaczasz sobie realistyczny, osiągalny cel. Nie oznacza to, że masz zrezygnować z celów długoterminowych na 5 lat — te wciąż powinny istnieć jako drogowskaz, kierunek podróży. Ale realną, dzień-po-dniu pracę planujesz maksymalnie na 90 dni.
Moja propozycja konkretnego wdrożenia:
- Na bazie swojego celu 5-letniego wyznacz cel, który jesteś w stanie zrealizować w ciągu 90 dni. Zapisz go — w notatniku, na blogu, na kartce.
- Podziel te 12 tygodni na cykle 2-tygodniowe. Po każdym cyklu rób sobie krótkie podsumowanie: co zrobiłem, gdzie jestem, czy zmierzam we właściwym kierunku.
Dlaczego akurat 2 tygodnie? Bo to wystarczająco dużo czasu, żeby zaplanować konkretną pracę na każdy dzień, wystarczająco dużo, żeby uwzględnić nagłe sytuacje życiowe(choroba, wyjazd, coś nieprzewidzianego), i wystarczająco mało, żeby szybko wyłapać, czy zbaczasz z kursu, zanim będzie za późno na korektę.
Warto też zauważyć, dlaczego akurat ta technika tak dobrze łączy się z resztą tego artykułu. Cel sformułowany metodą SMART z poprzedniej sekcji potrzebuje właśnie takiego okna czasowego, żeby „Określony w czasie” nie było pustym punktem na liście, tylko realnie działającym mechanizmem. Data za 5 lat nie wywołuje w Tobie żadnego poczucia pilności — data za 12 tygodni już tak, bo mózg jest w stanie sobie wyobrazić upływający czas.
Cel na 5 lat to kierunek. Cel na 90 dni to realny plan działania. Jeśli masz problem z ogarnięciem dużych, długoterminowych celów — zawęź horyzont do 12 tygodni.
3. Nagradzanie się — jak wbudować cel w system nawyków
Realizacja większości celów wymaga wytrwałych, systematycznych działań rozłożonych w czasie. A najprostszy sposób na wytrwałość to zamiana wymaganego działania w nawyk — bo nawyk działa automatycznie i bez wysiłku. Problem w tym, że budując nawyk, prawie każdy pomija jeden, kluczowy element: gratyfikację, czyli nagradzanie się.
Schemat powstawania nawyku wygląda tak: Bodziec → Reakcja → Nagroda → Reakcja nagrody w mózgu.
Weźmy przykład: chcesz zbudować nawyk codziennego porannego biegania. Bodźcem może być coś prostego — ubranie się w strój do biegania od razu po wstaniu z łóżka. Reakcją jest samo wyjście na bieg. Ale to nagroda po biegu(może to być coś tak prostego jak ulubiona kawa, którą pozwalasz sobie wypić tylko po treningu, albo odhaczenie tego w aplikacji, które daje Ci małego kopa satysfakcji) sprawia, że mózg zaczyna kojarzyć całą sekwencję z czymś przyjemnym — a to właśnie ten mechanizm sprawia, że za jakiś czas nawyk zaczyna działać sam, bez wysiłku woli.
Większość ludzi, planując realizację celu, skupia się wyłącznie na działaniu — „muszę biegać”, „muszę pisać”, „muszę oszczędzać” — i zupełnie pomija to, co ma sprawić, że będą chcieli to robić dalej, nawet gdy motywacja z pierwszego dnia dawno wyparuje.
Nagroda nie musi być duża ani kosztowna — wystarczy, że jest odczuwalna dla Ciebie i pojawia się od razu, blisko w czasie od samego działania. Im dłuższy dystans czasowy między działaniem a nagrodą, tym słabiej ten mechanizm działa(dlatego „nagroda w postaci lepszej sylwetki za pół roku” nie motywuje tak dobrze jak „kawa zaraz po treningu” — mózg ceni to, co dostaje szybko).
Mini-podsumowanie: jeśli Twój cel wymaga zbudowania regularnego nawyku, nie zapomnij o elemencie nagrody. Bez niej nawet najlepszy plan rozsypie się po dwóch tygodniach.
4. Poziomowanie celów — potraktuj cel jak grę RPG

Duże cele bywają przerażające. Kiedy patrzymy na cel dalekosiężny, słusznie czujemy respekt — bo jest olbrzymi i nie do zrealizowania jednym prostym krokiem. Tutaj właśnie leży błąd w naszym wyobrażeniu tego, jak ludzie osiągają sukcesy: widzimy tylko finał, medal, uśmiech na mecie, ale nie widzimy setek godzin pracy, które do niego doprowadziły.
Żeby wyruszyć w podróż do realizacji celu, potrzebujesz trzech rzeczy:
- Kierunek, w którym zmierzasz — Twój dalekosiężny cel, ten, który na pierwszy rzut oka wydaje się nie do osiągnięcia.
- Najbliższy przystanek — czyli poziom, który chcesz teraz osiągnąć w drodze do celu. Poziom to po prostu stopień realizacji celu, podobnie jak w grach RPG, gdzie Twoja postać nie skacze od razu z poziomu 1 na poziom 100, tylko awansuje krok po kroku.
- Plan dojazdu do najbliższego przystanku — konkretne czynności, które pozwolą Ci dotrzeć do tego poziomu.
Zamiast myśleć „muszę napisać książkę” (co jest przytłaczające i abstrakcyjne), myślisz „mój najbliższy poziom to napisanie pierwszego rozdziału” — a to jest już coś, co realnie potrafisz sobie wyobrazić i zaplanować. Kiedy osiągniesz ten poziom, przechodzisz do kolejnego, i tak krok po kroku, poziom po poziomie, docierasz do finalnego celu.
Nie widzisz setek godzin treningu za medalem — widzisz tylko medal.
To zdanie warto sobie zapisać gdzieś na widoku, bo wraca w najtrudniejszych momentach realizacji każdego celu — dokładnie wtedy, gdy porównujesz swój dopiero co rozpoczęty poziom 3 z czyimś widocznym na zewnątrz poziomem 90.
Nie patrz na cel jako na jedną wielką górę do zdobycia. Podziel go na poziomy — tak jak w grze — i zdobywaj je jeden po drugim.
5. Planowanie dnia — trzy główne cele i granulacja czasu
To technika, którą stosuję codziennie i która jest powiązana z klasyczną zasadą Pareto(80/20), choć skupia się bardziej na praktycznej stronie codziennego planowania. Składa się z trzech kroków:
- Określ 3 główne cele na dany dzień, czyli zadania, które mają maksymalnie zbliżyć Cię do realizacji Twojego celu. Nie dziesięć rzeczy, nie dwadzieścia z listy „może się przydadzą” — tylko trzy najważniejsze. Przykład: jeśli Twoim celem jest napisanie książki, to celem na dany dzień może być napisanie 10 stron A4.
- Zaplanuj cały dzień w 15-minutowych odcinkach czasu. Legenda głosi, że najbardziej produktywni ludzie na świecie dzielą swój dzień nawet na 5-minutowe bloki. Im drobniejsza granulacja czasu, tym wyższa Twoja świadomość tego, ile go realnie masz i ile potrafisz w nim zrobić. Dodatkowo taki podział pomaga w skupieniu — bo mózg w pełnym skupieniu jest w stanie pracować tylko przez ograniczony czas, więc lepiej mieć jasno wytyczone bloki niż rozmyty, cały dzień.
- Zaplanuj kolejny dzień jeszcze w dniu bieżącym. Nie zostawiaj planowania na rano — rano tracisz na to czas i energię, które powinny iść w działanie, a nie w organizację.
Konkretny przykład z mojego dnia: moje trzy główne cele mogą wyglądać tak — „napisać 1500 słów artykułu”, „nagrać jeden odcinek na kanał”, „odpowiedzieć na maile od czytelników”. Wszystko inne, co się w danym dniu pojawia(a pojawia się zawsze mnóstwo drobiazgów), jest podporządkowane tej trójce. Jeśli mam czas, robię dodatkowe rzeczy. Jeśli nie mam — trudno, ale te trzy najważniejsze są zrobione, a to one realnie przesuwają mnie w stronę celu, nie reszta.
Warto też dodać, że planowanie czasu w sposób blokowy nie musi oznaczać sztywnego, wojskowego grafiku bez odrobiny elastyczności. Chodzi o świadomość — o to, żebyś w danym momencie dnia wiedział, co powinieneś robić, zamiast płynąć bezwiednie od jednej rozpraszającej rzeczy do drugiej. Nawet jeśli plan się rozjedzie(a często się rozjeżdża, bo życie potrafi zaskakiwać), sama świadomość „powinienem teraz robić X” prowadzi Cię z powrotem na właściwe tory dużo szybciej niż dzień bez żadnej struktury.
Mini-podsumowanie: trzy główne cele dziennie, rozplanowane w konkretnych blokach czasu, to najprostszy sposób, żeby każdy dzień realnie przybliżał Cię do celu, zamiast rozpływać się w przypadkowych zadaniach.
6. 5xWhy & 5xHow — dotrzyj do sedna, potem do działania
To technika stworzona przez założyciela Toyoty, prosta do wytłumaczenia na przykładzie. Polega na zadawaniu sobie pytania „dlaczego”, aż dotrzesz do sedna sprawy i prawdziwego powodu, dla którego coś chcesz — a potem na zadawaniu pytania „jak”, aż dojdziesz do prostej, konkretnej czynności, która przybliża Cię do realizacji.
Weźmy przykład: „chcę więcej pieniędzy”.
- Dlaczego chcesz więcej pieniędzy?
- Bo chcę polecieć na Karaiby.
- Dlaczego chcesz polecieć na Karaiby?
- Bo potrzebuję odpocząć od pracy.
I tak dalej, aż dotrzesz do prawdziwego, głębokiego powodu — może okaże się, że nie chodzi wcale o pieniądze, tylko o wypalenie zawodowe albo brak odpoczynku w Twoim życiu. To jest moment, w którym zaczynasz rozumieć, czego naprawdę potrzebujesz, zamiast gonić za powierzchownym celem, który tak naprawdę niczego nie rozwiąże.
Dopiero wtedy zaczynasz zadawać pytanie „jak” — jak mogę sobie zapewnić więcej odpoczynku? Jak mogę zorganizować pracę tak, żeby nie prowadziła do wypalenia? — aż dojdziesz do konkretnej, wykonalnej czynności, którą możesz zrobić już dziś.
Kontynuujmy ten przykład do samego końca, żebyś zobaczył pełną moc tej techniki:
- Dlaczego potrzebujesz odpocząć od pracy?
- Bo czuję się przeciążony i nie mam czasu dla siebie.
- Dlaczego czujesz się przeciążony?
- Bo mówię „tak” na każde dodatkowe zadanie, które dostaję.
- Dlaczego mówisz „tak” na wszystko?
- Bo boję się, że odmowa źle wpłynie na to, jak mnie postrzega szef.
I nagle „chcę więcej pieniędzy, żeby polecieć na Karaiby” zamienia się w prawdziwy problem: brak umiejętności stawiania granic w pracy. Teraz pytania „jak” prowadzą Cię do zupełnie innego, dużo bardziej trafnego celu niż ten, od którego zacząłeś — na przykład „jak nauczyć się asertywnie odmawiać dodatkowym zadaniom, które nie są w moim zakresie obowiązków”. To jest właśnie siła tej techniki: często cel, od którego startujesz, jest tylko objawem, a nie przyczyną. 5xWhy odkrywa przyczynę.
Mini-podsumowanie: zanim zaczniesz realizować cel, upewnij się, że to jest Twój prawdziwy cel, a nie zasłona dla czegoś głębszego. 5xWhy pomoże Ci to sprawdzić, a 5xHow zamieni to w konkretne działanie.
7. Symulacja — wykorzystaj mózg do przewidywania przyszłości
Nasz mózg cały czas, niezależnie od naszej woli, tworzy symulacje przyszłości. To zachowanie jest bardzo logiczne — gdyby mózg nie przewidywał konsekwencji naszych działań, co chwilę wkładalibyśmy ręce w ogień i byli w szoku, że się poparzyliśmy. Dzięki temu, że robi to bez przerwy, ma w tym wręcz nieziemską wprawę, jeśli chodzi o przewidywanie możliwych scenariuszy.
Można to wykorzystać na swoją korzyść, zadając sobie proste pytanie: „Co jeśli?” albo „Co musiałoby się stać, żeby…?”. Kiedy zadajesz sobie takie pytanie, mózg automatycznie uruchamia mechanizm symulacji, sięgając po wszystkie Twoje doświadczenia, schematy i interpretacje, żeby wygenerować potencjalne rozwiązania.
Przykład z mojego własnego życia: od dawna chciałem, żeby pracodawca sfinansował mi szkolenie. Rozmowa z przełożonym zakończyła się odmową — jednostkowy koszt szkolenia był za wysoki. Zamiast się poddać, zadałem sobie pytanie: „co musiałoby się stać, żeby pracodawca mi jednak to sfinansował?”. W głowie pojawił się cały szereg możliwości, których wcześniej nawet nie brałem pod uwagę. Ostatecznie poszedłem do szefa z listą pięciu konkretnych propozycji sfinansowania — i okazało się, że firma miała budżet „imprezowy”, którego akurat nikt nie wykorzystywał, i można go było przekierować na ten cel.
Jedyne, co ogranicza tę technikę, to Twoja wyobraźnia. Symulacja potrafi wydobyć z głowy rozwiązania, których świadomie nawet byś nie wymyślił.
Technikę tę świetnie łączy się z 5xWhy&5xHow opisanym w poprzednim punkcie — po dotarciu do prawdziwego powodu i konkretnej czynności, symulacja pomaga Ci przewidzieć, jak ta czynność zadziała w praktyce, zanim jeszcze ją wykonasz, i przygotować się na różne scenariusze. Możesz na przykład zapytać siebie: „co jeśli szef od razu odmówi?” i przygotować sobie plan B, zanim w ogóle wejdziesz do jego gabinetu. Dzięki temu wchodzisz w działanie z gotowym planem, zamiast improwizować na żywo w stresującym momencie.
Mini-podsumowanie: kiedy utkniesz w realizacji celu i wydaje Ci się, że nie ma wyjścia — zadaj sobie pytanie „co musiałoby się stać, żeby się udało?” Mózg zrobi za Ciebie resztę roboty.
Którą technikę wybrać dla siebie?
Nie ma jednej uniwersalnej metody, która zadziała dla każdego celu i każdej osoby — i to jest zupełnie normalne. Ja sam w zależności od celu sięgam po różne kombinacje z powyższej listy. Kilka wskazówek które mogą pomóc w wybraniu odpowiedniej techniki:
- Jeśli masz chaos w głowie i czujesz się przytłoczony liczbą spraw — zacznij od GTD.
- Jeśli Twój cel jest odległy i abstrakcyjny (za 2-5 lat) — zawęź go do okresu 12 tygodni.
- Jeśli wiesz, co robić, ale brakuje Ci wytrwałości — popracuj nad systemem nagradzania się.
- Jeśli cel jest przytłaczająco duży — podziel go na poziomy.
- Jeśli masz problem z codzienną organizacją — wprowadź planowanie dnia z trzema głównymi celami.
- Jeśli nie jesteś pewien, czy to w ogóle Twój prawdziwy cel — przepuść go przez 5xWhy.
- Jeśli utknąłeś i nie widzisz rozwiązania — użyj symulacji.
Najlepiej działa to, co przetestujesz na sobie. Żadna z tych technik nie jest magią — każda wymaga od Ciebie realnej, systematycznej pracy. Ale w przeciwieństwie do gołego zapisania celu na kartce i liczenia na siłę woli, każda z nich daje Ci konkretny system, do którego możesz wracać, kiedy motywacja siada.
Przykład: jak to wygląda złożone razem
Żeby nie zostawiać Cię z samą teorią, pokażę Ci, jak te techniki mogą współgrać na jednym, konkretnym przykładzie. Załóżmy, że Twoim celem jest napisanie i wydanie własnego e-booka.
Najpierw formułujesz go metodą SMART:
„Do 30 czerwca napiszę i opublikuję e-booka o [temat] w wersji minimum 100 stron A4”.
Dzielenie celu na poziomy:
Ponieważ pół roku to zbyt odległy horyzont, żeby konkretnie zaplanować każdy dzień, rozbijasz to na okres 12 tygodni z pierwszym poziomem: „w ciągu najbliższych 90 dni napiszę pierwsze 50 stron”.
Planowanie dnia:
Codziennie w ramach planowania dnia wpisujesz sobie jako jeden z trzech głównych celów: „napisać 2 strony e-booka”.
Budowanie nawyku:
Każde ukończone 10 stron nagradzasz sobie czymś przyjemnym — może to być wieczór bez pracy, może ulubiona kawa z pobliskiej kawiarni, cokolwiek działa akurat na Ciebie.
Symulacja:
Kiedy w pewnym momencie utkniesz i nie będziesz wiedział, jak rozwiązać jakiś rozdział — sięgasz po symulację i pytasz siebie „co musiałoby się stać, żebym wiedział, jak to napisać”.
To nie są konkurencyjne, wykluczające się metody. To zestaw narzędzi, z których w danym momencie bierzesz to, czego akurat potrzebujesz.
Najczęstsze błędy przy realizacji celów
Zanim przejdziemy do podsumowania, chcę Cię jeszcze ostrzec przed kilkoma pułapkami, w które sam wpadałem i które regularnie widzę u innych osób próbujących realizować swoje cele.
Wyznaczanie zbyt wielu celów naraz. Widzisz 50 pomysłów z ćwiczenia na pięciu kartkach i chcesz realizować wszystkie 20 wybranych na raz. Nie rób tego. Doba ma 24 godziny, a Ty masz ograniczoną ilość energii i uwagi. Wybierz maksymalnie 2-3 cele na dany okres(np. na najbliższe 12 tygodni) i skup na nich całą swoją moc. Reszta poczeka — i to jest OK.
Porzucanie celu po pierwszej porażce. Nie zrobiłeś zaplanowanego dnia treningu? Nie napisałeś dzisiaj swoich 10 stron? To nie jest koniec świata i nie oznacza to, że cały cel trzeba porzucić. Wróć do planu następnego dnia. Jedno potknięcie nie niweczy tygodni konsekwentnej pracy — porzucenie celu po jednej porażce całą tą pracę wyrzuci do kosza.
Kopiowanie cudzych celów. To, że Twój znajomy chce przebiec maraton, nie oznacza, że Ty też musisz. Cele, które nie są Twoje, nie mają w sobie wystarczająco paliwa emocjonalnego, żeby przetrwać pierwszy trudniejszy tydzień. Wracamy tu do sekcji o pięciu kartkach papieru — to nieprzypadkowo pierwszy krok w tym artykule. Wiadomo że możesz się wspomagać listą przykładowych celów ale przepuść ją przez filtr „Czy naprawdę tego chcę?”
Brak zapisanego planu. Cel trzymany wyłącznie w głowie to cel, który bardzo łatwo się rozmywa i znika w natłoku codziennych spraw. Zapisz go. Wszystko jedno gdzie — ważne, żeby istniał poza Twoją głową.
Ignorowanie własnych postępów. Jeśli nie sprawdzasz regularnie, czy zmierzasz w dobrym kierunku(patrz: cykle 2-tygodniowe z techniki „Okres 12 tygodni”), możesz przez wiele tygodni iść w złą stronę, zanim to zauważysz. Regularny przegląd to nie biurokracja — to najtańsze ubezpieczenie Twojego czasu i wysiłku.
Mierzenie niewłaściwej rzeczy. Czasem cel jest dobrze sformułowany, ale mierzysz nie to, co trzeba. Chcesz schudnąć i patrzysz wyłącznie na wagę? Możesz stracić 3 kg tłuszczu i zyskać 1 kg mięśni, waga pokaże spadek o 2 kg zamiast realnych 3 — i poczujesz rozczarowanie tam, gdzie powinna być satysfakcja. Zanim zaczniesz realizować cel, upewnij się, że wskaźnik, który wybrałeś, faktycznie odzwierciedla to, na czym Ci zależy.
Pytania, które najczęściej dostaję o wyznaczaniu celów
Co, jeśli w trakcie realizacji zmienię zdanie i cel przestanie mieć dla mnie sens? To zdarza się częściej, niż myślisz, i to jest w porządku. Cel to nie wyrok. Jeśli po solidnej próbie(nie po trzech dniach, tylko po realnym teście) czujesz, że to jednak nie to — zmień go świadomie. Różnica między „zmieniam cel, bo dowiedziałem się czegoś nowego o sobie” a „porzucam cel, bo się nie chciało” jest ogromna i sam dobrze wiesz, po której stronie akurat jesteś.
Czy muszę stosować wszystkie 7 technik naraz? Zdecydowanie nie. Możesz zacząć od jednej, maksymalnie dwóch, które najbardziej pasują do Twojej obecnej sytuacji(patrz sekcja „Którą technikę wybrać dla siebie” powyżej).
Jak długo trzeba stosować daną technikę, zanim ocenię, czy działa? Minimum jeden pełny cykl 2-tygodniowy. Krócej niż to i oceniasz na podstawie zbyt małej próbki — a to prosta droga do przedwczesnego porzucenia czegoś, co mogłoby zadziałać.
Co dalej, kiedy już wiesz, jak wyznaczać i realizować cele
Jeśli doczytałeś do tego miejsca, to wiesz już więcej niż zdecydowana większość osób, które co roku robią postanowienia i przegrywają z własnymi planami. Wiesz, jak dobrze sformułować cel metodą SMART, wiesz, jak znaleźć cele, które są naprawdę Twoje, i masz w ręku siedem konkretnych technik realizacji — od uporządkowania głowy przez GTD, przez skrócenie horyzontu do 12 tygodni, aż po wykorzystanie własnego mózgu do symulowania rozwiązań.
Jest jednak jedna rzecz, która stoi za każdym z tych narzędzi i która decyduje o tym, czy w ogóle po nie sięgniesz w trudniejszym momencie: motywacja i konsekwencja w działaniu, kiedy nikt nie patrzy i nie ma się ochoty na nic. Napisałem na ten temat osobny artykuł
Jeśli czujesz, że to właśnie ten punkt jest Twoją najsłabszą stroną — że techniki znasz, plany masz zapisane, ale w praktyce odkładasz działanie na później — to dokładnie z myślą o takich sytuacjach stworzyłem kurs „Ostateczne rozwiązanie problemu lenistwa„, sprzedawany razem z kursem „Znajdź swoją pasję”. Znajdziesz tam m.in.:
- Konkretny system pokonywania prokrastynacji krok po kroku, nie ogólniki o „sile woli”.
- Techniki na te dni, kiedy nie masz ochoty na absolutnie nic(a mimo to trzeba działać).
- Metodę na znalezienie swojej prawdziwej pasji i misji, jeśli czujesz, że Twoje cele są przypadkowe albo nie do końca Twoje.
- Praktyczne narzędzia do budowania wytrwałości, kiedy pierwszy zapał już dawno minął.
Więcej informacji o kursie znajduje się pod przyciskiem poniżej
Nie musisz mieć wszystkiego ogarniętego od razu. Wystarczy, że zaczniesz od jednej rzeczy z tego artykułu — może to być pięć kartek papieru i wieczór spędzony na wypisywaniu 50 celów, może pierwsze zaplanowanie 12-tygodniowego okresu, może po prostu jutrzejsze trzy główne cele na dzień. Ruch, nawet mały, zawsze wygrywa w konfrontacji z idealnym planem, który nigdy nie wychodzi poza kartkę.
A jeśli przy ćwiczeniu z pięcioma kartkami zabraknie Ci pomysłów w którymś obszarze — zerknij do artykułu z ponad 300 przykładami celów w życiu, pogrupowanymi tematycznie. Potraktuj go jako listę do przejrzenia i wyłapania tego, co Cię kręci, nie jako gotowiec do skopiowania w całości.
